EKSPERCI – SŁABE OGNIWO DZIAŁALNOŚCI NARODOWEGO CENTRUM NAUKI

A A A
Eksperci – słabe ogniwo działalności Narodowego Centrum Nauki Sposób działania Narodowego Centrum Nauki i procedura przyznawania grantów nie budzą żadnych zastrzeżeń – taka jest obiegowa opinia. Porównuje się także NCN do Komitetu Badań Naukowych i obarcza wieloma grzechami i wadami tę drugą instytucję. Ja zaś osobiście nie znam nikogo, kto z entuzjazmem wypowiadałby się o NCN. Dlatego publiczne oceny – także reprezentantów tego gremium – o bardzo dobrym działaniu Narodowego Centrum Nauki, mocno mnie dziwią

Jacek Namieśnik

Jestem już doświadczonym i starym pracownikiem nauki – miałem zatem nie raz okazję ubiegania się o finansowanie projektów zarówno w KBN, jak i w NCN. Ponadto od wielu lat kieruję zespołem złożonym z 16 pracowników naukowo-dydaktycznych i badawczych (w tym 9 tytularnych profesorów) oraz ponad 40-osobowej grupy słuchaczy Studium Doktoranckiego. Znam więc dobrze opisy merytoryczne składanych wniosków. Opinie i uzasadnienia w przypadku decyzji o ich odrzuceniu czytam z zainteresowaniem. Czasem jednak tej lekturze towarzyszą niedowierzanie i wstyd.

Argumentów mam sporo. Dotyczą one przede wszystkim uczciwości i bezstronności działania zespołów ekspertów.

Z doświadczeń moich oraz moich współpracowników wynika jednoznacznie, że:

− przedstawiane w opiniach zarzuty są często niemerytoryczne i świadczą o tym, że eksperci nawet nie raczyli wniosku przeczytać. Trudno także nie odnieść wrażenia, że oceny są coraz bardziej pośpieszne i biurokratyczne, i że eksperci nie przejmują się problemami merytorycznymi;

− opinie bywają tak zdawkowe i powierzchowne, że aż budzą podejrzenia co do braku wiedzy eksperta w zakresie tematyki projektu lub – co gorsza – ignorancji w tym zakresie;

− są przypadki regulowania nieporozumień osobistych czy też zawiści poprzez przyznawanie małej liczby punktów, choć nie wynika to z opisowej oceny projektu;

− są także przypadki poszukiwania na siłę uchybień formalnych, tak aby można było – z zupełnie niewiadomych przyczyn – odrzucić wniosek bez jego rozpatrywania.

Lektura tych opinii mogłaby być źródłem dowcipów lub też kpin, gdyby nie chodziło o przyznanie środków na finansowanie działalności zespołu, więc jego „być albo nie być”.


Występują i inne problemy. W niektórych przypadkach formularze oceny nie są przystosowane do charakteru wniosku. Na przykład jednym z elementów oceny wniosków składanych przez słuchaczy studium doktoranckiego w programie PRELUDIUM jest dorobek naukowy. O jakim dorobku naukowym można mówić w przypadku słuchacza I roku?! Zazwyczaj są to wystąpienia konferencyjne i nic więcej. Taki wniosek jest więc z góry skazany na porażkę, bo 0 punktów za ten punkt sprawia, że przy sporządzeniu rankingu wniosków nie ma on już żadnych szans, choćby jego przedmiotem było naprawdę ważne i oryginalne zagadnienie.

Oczywiście w NCN istnieje komisja odwoławcza, ale działa ona bardzo powoli i trzeba naprawdę dużego uporu i wiary, by zacząć walczyć o swoje racje. Ja taką walkę podjąłem, kiedy sespół ekspertów odrzucił mój wniosek o grant badawczy w ramach programu MAESTRO. Komisja odwoławcza stwierdziła, że ocena mojego wniosku „nie była właściwa w kryterium oceny dorobku naukowego kierownika projektu, co miało decydujący wpływ na końcową ocenę wniosku”. Postanowiono „zlecić przeprowadzenie dodatkowego postępowania dowodowego w postaci dwóch dodatkowych opinii”.

Takich decyzji jest pewno więcej. Ale ja chciałbym mieć pewność, że osoby, które wydają nieuczciwe opinie, są wykluczane z grona ekspertów. Działalność takich „specjalistów” przyczynia się do opinii, że za parawanem anonimowości ukrywa się spora grupa „ekspertów”, którzy na to miano nie zasłużyli.

Sam mechanizm wyłaniania ekspertów powinien być okresowo weryfikowany.

Moje krytyczne uwagi dotyczą ekspertów powoływanych do poszczególnych paneli, bo przeraża mnie ich bezkarność w ferowaniu niekorzystnych wyroków. Przecież negatywne decyzje panelu podejmowane w oparciu o ich opinie mają poważnie konsekwencje, bo często nie ma możliwości złożenia odwołania bądź też autor źle ocenionego projektu nie może go składać w kolejnym konkursie grantowym. Przy takim systemie oceny wybór ekspertów, a później recenzentów, to sprawa kluczowa dla zapewnienia rzetelności i miarodajności opinii i podejmowanych decyzji.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy eksperci pracują nieprawidłowo. Jednakże ciemna strona ich działalności niewątpliwie istnieje.

Być może dobrym rozwiązaniem byłoby zwrócenie się do kierownika projektu z prośbą o podanie nazwisk 5-10 specjalistów – oczywiście spoza własnego środowiska – którzy mogliby
wstępnie ocenić wniosek. To powszechna praktyka stosowana przez redakcje czasopism o wysokiej renomie naukowej (duża wartość liczbowa współczynnika oddziaływania IF). Niekiedy redakcje proszą nawet o podanie nazwiska specjalisty, który nie powinien być proszony o recenzję. Przecież posiadanie "osobistego wroga i/lub zawistnika” to nieszczęście, które może się zdarzyć każdemu!

Nad działalnością ekspertów NCN panuje milczenie, bo większość naukowców boi się kierować jakiekolwiek zarzuty z obawy o przyszłość, czyli los składanych przez siebie wniosków. Uważam, że tak być nie może. Trzeba zacząć publiczną dyskusję na ten temat, a ekspertów NCN zrzucić z piedestału wszechmocy i wszechwiedzy.

Zachęcam także wszystkich do większego zdecydowania w zakresie protestów i składania odwołań, gdy tylko widać, że eksperci źle wykonali robotę, za którą wszak otrzymują wynagrodzenie.

A Was, Panie i Panowie eksperci, proszę: zdejmijcie czapki niewidki i stańcie oko w oko z autorami projektów, by bronić swoich opinii.

prof. dr hab inż. Jacek Namieśnik – kierownik Katedry Chemii Analitycznej Politechniki Gdańskiej, przewodniczący Komitetu Chemii Analitycznej PAN

Artykuły powiązane: Eksperci NCN - odsłona 2: Paweł Koteja; Eksperci NCN - odsłona 2: Janusz Bujnicki; Eksperci NCN - odsłona 2: Bartłomiej Skowron; Przyczajny ekspert, ukryty recenzent

Artykuł znajduje się w czasopiśmie Panorama PAN 12 (24) czerwiec 2014