EKSPERCI NCN – ODSŁONA 2: BARTŁOMIEJ SKOWRON

A A A
Eksperci NCN – odsłona 2: Bartłomiej Skowron
Tekst prof. dr hab. inż. Jacka Namieśnika „Eksperci – słabe ogniwo działalności Narodowego Centrum Nauki” wywołał w środowisku naukowym gorącą dyskusję. Postanowiliśmy zatem kontynuować ten temat na łamach „Panoramy PAN”. Dziś głosy prof. dr. hab. Pawła Kotei, prof. dr. hab. Janusza M. Bujnickiego oraz dr. Bartłomieja Skowrona

Dr Bartłomiej Skowron
– Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, członek Akademii Młodych Uczonych i Artystów

Nie istnieje jednorodne „polskie środowisko naukowe", istnieją kolektywy myślowe, które łączą sposób myślenia, wartości, cele, etos, bądź jego brak, interesy itd. I to też widać w Narodowym Centrum Nauki.

Z perspektywy mojego kolektywu myślowego trudno jest pozytywnie porównywać – jak to zrobił prof. Janusz Bujnicki – pracę ERC z pracą NCN, choć ta druga instytucja jest zorganizowana na modłę pierwszej. Kolokwialnie główną trudność tego porównania można oddać tak: „mamy taki NCN, jacy sami jesteśmy”.
Dodam także w tym miejscu, że nie jestem ani nadmiernym entuzjastą, ani przesadnym krytykiem NCN. Instytucja ta jest różnorodna i dynamiczna – i dobrze, że taka jest.
Teraz chcę przedstawić moje doświadczenia z NCN.

Jestem młodym filozofem, niecałe dwa lata temu obroniłem doktorat. Do tej pory trzy razy nieskutecznie startowałem w konkursie FUGA z projektem „Topologiczne struktury w filozofii. Topo-ontologia i topologia podmiotowości”.

W FUDZE 1 dostałem taką odpowiedź:
„C. WARTOŚĆ PLANOWANYCH BADAŃ 30%
ekspert 1: Planowane badania przekraczają moje kompetencje. Nie powinnam zatem oceniać ich wartości”. Dalej zaś dodaje: „Słabą stroną wniosku jest brak dokładnego opisu sposobu zastosowania”. Z jednej strony ekspertka przyznaje, że nie może ocenić planowanych badań, przekracza to jej kompetencje, z drugiej zaś wydaje przeróżne oceny na ten temat. Później stwierdza: „Ciągły charakter podmiotu jest już w filozofii dobrze zakorzenioną myślą” (zapamiętajmy to zdanie).

W konkursie FUGA 2 mój wniosek – w zasadzie niezmieniony, choć z lepszym dorobkiem – dostał się do drugiego etapu, tzn. rozmowy z licznym gronem ekspertów. Rozmowę wspominam dobrze.

Opinie były takie: „Kierował grantem badawczym NCN” (nie kierowałem). „Najsłabszym punktem wniosku jest projekt badawczy, który nie uzasadnia w wystarczający sposób zastosowania narzędzi topologicznych do analiz rozciągłości ludzkiej podmiotowości, która traktowana jest w filozofii jako nierozciągła” (teraz przywołajmy sobie zdanie ekspertki z konkursu FUGA 1).
Ekspert 2 zaś napisał: „Tematyka projektu ma charakter dość ogólny i bardzo ambitny, właściwy raczej jako podsumowanie długoletnich badań doświadczonego badacza niż jako projekt badacza początkującego […]”. Wciąż się zastanawiam, co taka informacja dla mnie, młodego „badacza” powinna znaczyć? Czy ja powinienem ją usłyszeć, czy może jest ona napisana dla administracji NCN? Przyjąłem tę uwagę z pokorą i wyjaśniałem we wniosku do konkursu FUGA 3, dlaczego podejmuję się ambitnego projektu. I wtedy spotkałem się z taką opinią eksperta: „Wśród mocnych stron wniosku wymienić trzeba przede wszystkim znakomicie osadzony we współczesnej dyskusji filozoficznej dorobek tak wnioskodawcy, jak i opiekuna naukowego, orientację w stanie badań, a także przemyślany plan pracy. Wątpliwości, jak zaznaczono, nie budzi również (choć sam wnioskodawca przyznaje, że jego badania mają charakter ryzykowny) cel naukowy projektu”.

Wcześniej projekt budził wątpliwości. Powoli zaczęła w mojej głowie kiełkować myśl, że oceny są losowe.

Pośród ocen prezentacji projektu w trakcie rozmowy z ekspertami NCN w konkursie FUGA 2 pojawiały się dobre oceny: „Jasne przedstawienie celów. Przekonująca argumentacja za podjęciem badań” oraz „Umiejętność prezentacji problemów niezwykle skomplikowanych w sposób względnie zrozumiały dla niespecjalisty”. Ale były też takie: „Niejasna prezentacja problemu, celu i metod badawczych” oraz "Hermetyczność wykładu". Pojawiły się również dwie następujące: „Przekonujące wyjaśnienia dotyczące wyboru ośrodka” oraz „Nieprzekonujące uzasadnienie wyboru ośrodka”. W tym momencie byłem już przekonany, że całość, jaką mi przedstawiono w systemie OSF, jest losowym zlepkiem opinii RÓŻNYCH ekspertów.

Pomimo poprawienia wniosku zgodnie z sugestiami ekspertów z FUGI 2 oraz znacznej i jakościowej poprawy dorobku, projekt ten nie dostał się do drugiego etapu w FUDZE 3 (sic!), cytuję: „B. WARTOŚĆ PLANOWANYCH BADAŃ 30%”, ekspert 1: „Jak wynika z opisu przedmiotu badań, dotyczą one wąsko pojętej ontologii, a konkretnie tożsamości podmiotu. Być może przedmiot badań dla specjalistów jest godny uwagi, jednak sposób jego opisu – jak się wydaje – zbyt szczegółowy i obfitujący w sformułowania hermetyczne, nie daje szansy ekspertowi właściwie ocenić wartości planowanych badań”. Dodam, że dopisałem dwa akapity do wniosku z FUGI 2, a inne skróciłem, bądź wyrzuciłem. Zrobiłem tak, ponieważ ekspert w konkursie FUGA 2 sugerował, że nie uzasadniam swojej tezy o rozciągłości podmiotowości, zatem dodałem jeden argument za tą tezą. Dostałem zaś odpowiedź, że zbytnia szczegółowość wniosku nie pozwala ekspertowi na właściwą ocenę. Kto, jeśli nie „ekspert”, powinien spoglądać na szczegóły właśnie? Mnie, kiedy w tej trudnej roli występuję, interesują tylko szczegóły.

Wartość planowanych badań w punktach przedstawiała się następująco:
FUGA 1: 2,5
FUGA 2: 2
FUGA 3: 1,5 (wszystkie w skali 0-4).

Podkreślę raz jeszcze, że za każdym razem, o ile w ogóle zmieniałem choć trochę wniosek, to zawsze zgodnie z uwagami wcześniejszych recenzentów.


Artur Grottger, Losowanie rekrutów/ Wikimedia Commons

Kolejna sprawa: pomiędzy konkursami mój dorobek znacząco się powiększył. Pomiędzy FUGĄ 2 a FUGĄ 3 zrealizowałem kilka przedsięwzięć naukowych, nie były to prestiżowe granty NCN czy ERC, tylko granty pomniejszych, acz ważnych instytucji w moim środowisku – efektem ich zaś była m.in. publikacja w wydawnictwie międzynarodowym.

Punktacja dotycząca kierowania lub udziału w projektach badawczych:
FUGA 1: 1
FUGA 2: 2
FUGA 3: 1 (wszystkie w skali 0-3).

Nie przywiązuję żadnej wagi do tych punktów, przekonany bowiem jestem, że ustalane one są dopiero po wydaniu i ustaleniu oceny, a nie na odwrót. Zastanawiam się jedynie nad ich sensownością. Jeśli są liczby, to jest obiektywnie? Czy liczby mają ponosić odpowiedzialność za ocenę?

I ostatnia kwestia: jednym z głównych argumentów za odrzuceniem wniosku w konkursie FUGA 3 było to, że nie opisałem dokładnie bibliografii realizowanych projektów. Opisałem – w innym i do tego przeznaczonym miejscu wniosku. Wolałbym chyba nie dostać żadnej odpowiedzi, aniżeli taką. Ale z pokorą ją przyjmuję.

Moje kontakty z NCN przyniosły mi m.in. taką wiedzę:

– zarazem jasno, jak i niejasno prezentuję swój projekt;

– przekonująco i nieprzekonująco uzasadniam wybór ośrodka;

– mój projekt jest profesorski, a ja jestem za młody i słaby, aby jemu podołać i jednocześnie podołam mu bez kłopotu;

– mój projekt badawczy jest najsłabszą częścią mojego wniosku, a jednocześnie jest radykalną nowością w mojej dziedzinie;

– podmiotowość jest rozciągła i nie jest rozciągła.

Trudno jest rozumować w dziedzinie, gdzie jedna sprzeczność goni drugą. Na szczęście jednak istnieją logiki parakonsystentne, gdzie przeprowadza się rozumowania pomimo sprzeczności występujących w systemie. Zespół ekspertów w uzgadnianiu opinii na temat mojego projektu miał – jak podejrzewam – niełatwe „parakonsystentne” zadanie i się z niego wywiązał!

To jednak jeszcze nie koniec. W opisywanym projekcie (trzyletnim) obiecuję dużo: 6 artykułów i książkę. Nauczyłem się od pewnego naukowca niemieckiego (z tzw. ekstraklasy), jak robić korekty językowe swych artykułów. Są dwie zasady: powinien to czytać specjalista w danej dziedzinie, a zarazem osoba, której język prac jest językiem ojczystym. Polecił mi również jedną z amerykańskich instytucji, która tego typu profesjonalne usługi proponuje i z której korzysta on sam i inni zachodni autorzy. Zgodnie z wyceną tej instytucji koszt korekty 6 artykułów i książki wynosi 25 tys. zł. Wiem, że to dużo, ale tyle płacą wszyscy, którzy chcą publikować porządne teksty. Eksperci ganili mnie kilkukrotnie za to, że tak zrobiłem. W konkursie FUGA 3 ekspert odnalazł jeszcze jeden aspekt mojego zachowania: etyczny. „Poważne zastrzeżenia budzić może pozycja »planowane wydatki«, w tym – mimo wyjaśnień załączonych przez wnioskodawcę – suma 25 tys. zł na publikację wyników badań (nawet, gdyby uwzględnić specyfikę profesjonalnej korekty językowej, powstaje pytanie o aspekt etyczny finansowania tejże, zwłaszcza w takim wymiarze, ze środków publicznych, w sytuacji, w której z tychże finansowane są same badania)” – napisał. I dodał: „Zważywszy dotychczasowy dorobek autora, wydaje się, że mógłby ubiegać się o opublikowanie swojej pracy w dobrym wydawnictwie zachodnim”.

Czas na podsumowanie.

Dwóch „ekspertów” w NCN, przyznało się do tego, że nie do końca znają się na sprawach, które oceniają, a i tak podejmują się ich oceny. Z jednej strony rozumiem to i szanuję ich otwartość i uczciwość. Sprawiedliwie oceniać nie jest łatwo – wie o tym każdy, kto kiedykolwiek próbował to zrobić, ja także (sam bywam „ekspertem”). Z drugiej zaś strony, mam żal do NCN, że oceniają mnie źle dobrane osoby – w Polsce jest wielu specjalistów, którzy mogliby sprawiedliwie ocenić mój projekt oraz sensownie i budująco go skomentować.

Mam jeszcze kilka refleksji ogólnych:

– ocena wniosków w tym obszarze wiedzy jest LOSOWA (zatem w tym obszarze wiedzy pieniądze są dystrybuowane losowo);

– ten sposób oceny nie pasuje do specyfiki wiedzy filozoficznej (i pewnie nie tylko tej), która zasadniczo różni się od wiedzy z obszaru Science – niemniej przeniesiono niemalże wprost procedury oceny z Science do nie-Science. Procedury oceny powinny być dostosowane do specyfiki wiedzy, której dotyczą;

– niestaranność opinii ekspertów (tego dokładnie nie wykazałem), ich niespójność i sprzeczność demotywuje. Wiem, że różnice pomiędzy ekspertami są naturalne i nie stanowią podstawy do odwołania oraz, że przedstawiam je powyrywane z kontekstu, ale być może powinniśmy w OSF widzieć tylko uzgodnione i porządnie przygotowane opinie ekspertów? Być może eksperci powinni znać opinie swoich poprzedników?;

– próby dostosowania się do opinii recenzentów mogą się wiązać ze zmianą zajmowanego stanowiska teoretycznego, co w moim obszarze wiedzy po prostu demoralizuje;

– w ERC opinie są zawsze uzasadnione, dołączone są konkretne i ważne – często cenne i trafne – sugestie. Być może eksperci NCN powinni być poddani solidnym szkoleniom z komunikacji prowadzonym właśnie przez doświadczonych ekspertów z ERC, zgodnie z duchem wypowiedzi prof. Janusza Bujnickiego.

Zastanawiam się nad tym, że jeśli w tym obszarze wiedzy zgodzimy na się na losowość ocen lub – dla złagodzenia tezy – losowość ocen pośród wniosków „dobrych”, to powinniśmy chyba przyjąć to z pokorą i po prostu losować wnioski, a nie udawać, że jesteśmy ekspertami i że ocena jest zobiektywizowana i grać w obcą humanistyce – i niestety miejscami demoralizującą – grę.

A teraz ostatnia uwaga. Grantowe finansowanie nauki ma jedną – często pomijaną w dyskusji – wadę: granty dostają Ci, którzy chcą i którzy się o nie ubiegają. W mojej dziedzinie wiedzy to jest pierwsze i najważniejsze kryterium różnicujące. Z moich obserwacji wynika, że wielu prawdziwych Maestro w ogóle się konkursem MAESTRO nie interesuje. Przestrzegam przed ewentualną pochopną oceną tego faktu, jego przyczyna jest złożona i trudna w ocenie.

W przyszłym roku oczywiście wystartuję w konkursie FUGA 4. Tym razem chyba nic nie zmienię, być może dodam w różnych miejscach tę samą bibliografię. I oczywiście pominę wydatki na profesjonalną korektę. A ponieważ jestem jednak głęboko przekonany, że jest ona konieczna, jak zwykle zapłacę za nią sam.


Artykuły powiązane: Eksperci NCN - odsłona 2: Paweł Koteja, Eksperci NCN - odsłona 2: Janusz Bujnicki




Artykuł znajduje się w czasopiśmie Panorama PAN 13 (25) czerwiec 2014